Co nas zaskoczy w przyszłości? "Maszyny uczą się same, nie potrzebują do owego człowieka" [WYWIAD]

Futurolog Peter C. Bishop w ten sposób, co nas czeka po przyszłości

Czekam na niego coraz dłużej. Na ten rozmowa pojechałem aż do Krakowa, i to w sobotę. Zdążyłem wypić dwie kawy, a mojego rozmówcy ciągle nie ma. Ostatecznie się pojawia.

- Strasznie się spóźniłem. To któraś tragedia. Przepraszam. Ale naprawdę się do pana spieszyłem, że zapomniałem zostawić żonie klucze do hotelu. Koniecznie trzeba to odkręcić, bo to będzie jeszcze większa tragedia – mówi na początku dr Peter C. Bishop, natomiast to co mówi pokazuje to, czym się zajmuje. To amerykański futurolog, wykładowca uniwersytecki.

Czym w zasadzie zajmuje się futurolog?

Dr Peter C. Bishop: Mamy dwa główne zagadnienia. Pierwsze polega na pomaganiu ludziom w zrozumieniu przemian, które dzieją się wokół. Świat się zmienia i musimy sobie z tymże poradzić, dostosować się. Innymi słowy, próbujemy powiedzieć im, co się stanie, zanim to się stanie. Żeby byli przygotowani. Próbujemy też wesprzeć ludziom wpływać na owe zmiany – to kolejne zadanie futurologa. To nie wydaje się być tak, że musimy siedzieć i czekać, aż glob zdecyduje o przyszłości. Dysponujemy coś do powiedzenia. Jesteśmy wstanie sobie tę przyszłość umeblować po swojemu.

Dość kolokwialnie kwestia ujmując, przewidujecie przyszłość.

Nie lubimy wyrazu „przewidywać”, bo generalnie proponuje ono, że coś się kiedyś stanie. A wówczas niemożliwe, zwłaszcza, jeśli rozmawiamy o dłuższym okresie, dziesięciu do 20 lat. Wydaje się być tyle różnych zmiennych, które mogą całkowicie wypaczyć tego rodzaju prognozę. My raczej kreujemy potencjalne, alternatywne scenariusze, które mogą się spełnić.

Czy popełnił pan kiedyś błąd obok kreowaniu takich scenariuszy?

(Śmiech) Oczywiście, sporo razy. Nikt nie jest doskonały, choć ci, jacy kreują tylko jedną prognozę na określony temat istnieją mniej doskonali. W tej pracy, czy każdej innej polegającej na tworzeniu scenariuszy przyszłości jest wiele zaskoczeń i pomyłek. Nikt nie spodziewał się zamachów 11/9, większość nie spodziewała się wybuchu kolejnego kryzysu gospodarczego itd. Choć zauważyłem pewien paradoks.

Jaki?

Czasem przyszłość jest mniej niesłychana, niż reakcje ludzi dzięki nią. Wszyscy emocjonują się nowym iPhone’em. W porządku, jest nowy, ale co z tego? Wiedzieliśmy, że będzie. Nie wiele brakowało abym z transportu mówi o technologicznych przełomach w świecie biologii lub nanotechnologii.

W tym momencie muszę zapytać - co stanie się „następną dużą rzeczą”?

(Śmiech) Unikam prognoz, a pan próbuje moją osobę w nie wciągnąć. Cóż, mogę pokusić się o ogólnikowe wymienienie dwóch kwestii, które nas zaskoczą. Ma możliwość nie za rok czy dwa, ale jeszcze zbyt naszego życia. Pierwsza wówczas maszyny, które korzystając wraz ze zbiorów danych same się uczą, nie potrzebują do tego człowieka. Dzięki czemu niektóre już są w będzie same podejmować decyzje i działania, niekiedy wcale nie zaakceptować gorzej, niż człowiek. Spodziewam się też przełomów po dziedzinie biotechnologii i modernizacji genetycznych.

Zostawmy już te prognozy. Generalnie wszystko zmierza do tego, by nasze metropolie, najbliższe otoczenie było naturalnie zautomatyzowane?

Zdecydowanie tak.

To nas trochę upośledza.

Celna uwaga. Jesteśmy w szczytowej fazie dorobku ludzkości. Wiemy, jak robić pewne rzeczy, bowiem już wcześniej je robiliśmy. Odpowiedzialność za resztę przejęły maszyny. M. in. dlatego, że robią je świetnie od nas.

W związku z tym jednostki tracą pewne umiejętności. Siedzimy sobie na krakowskim branży, obok stoi dorożka. Czy ja, ani pan wyobrażenia nie posiadamy jak się jeździ konno. Sto lat wstecz była to wiedza ogólna. Nie licząc zawodowych rolników, nie potrafimy już uprawiać roli, samemu tworzyć żywności. Technologia popchnęła świat do odwiedzenia szybszego rozwoju, zatracając przy ludziach pewne niepotrzebne w tej chwili umiejętności. W 99 proc. to dobrze.

Dajmy na to, że coś się zepsuje, przestanie działać, wówczas się zdarza nieustannie. Za pośrednictwem chwilę będziemy bezradni, narażeni na nieprzyjemności, ale wówczas nie problem, bo usterka zostanie naprawiona. Oczywiście są potężniejsze zagrożenia, gdy poleganie na technologii może stanowić problematyczne, jak np. najście hakerski na elektrownię. Powinniśmy wymyślić, jak się poprzednio tym skutecznie zabezpieczyć. Jednak generalnie rzecz biorąc urządzenia, które stworzyliśmy są raczej stabilne, można na nich polegać.

Z reguły witam wszelaki postęp i nowinki spośród otwartymi ramionami. Ale czasem się zastanawiam, na ile to my, zwykli osoby, gonimy za wygodą, natomiast na ile potrzeba naszej wygody jest w naszą firmę kreowana przez jej kreatorów. Z każdego rogu obserwują nas kamery, każdy krok w sieci jest skrupulatnie rejestrowany, jesteśmy w stałym kontakcie ze światem, zaś z tego wszystkiego wiecznie nie mamy czasu. Chcemy, czy musimy?

To rodzaj wzajemnej umowy. Weźmy firmy dostarczające nam posługi, jak Google albo Facebook. Nie chcą naszych kasy, płacimy im naszymi danymi. Jeśli któraś z spółek użyje ich w szkodliwym celu, odda służbom na cele inwigilacji, ludzie zamkną swoje laptopy i odłączą internet. A te przedsiębiorstwa tego nie chcą. Ich użytkownik musi być usatysfakcjonowany. Jak dotąd się wówczas sprawdzało i byliśmy szczęśliwi. Nie istnieje gwarancji, ale odrzucić sądzę, by coś się miało zmienić w tejże kwestii.

Przeczytałem ciekawy, ale odrobinę straszny felieton. "Uberyzacja ekonomii. Czy chcesz cierpieć przy imię wolnego rynku? " traktował o tym, jakie możliwości by było, gdyby filozofię ekonomi współdzielenia, a dlatego obniżanie kosztów, konkurencję, pomijanie pośredników, przenieść na inne dziedziny życia: edukację, opiekę zdrowotną. Mielibyśmy świat freelancerów, niskich stawek, bez stabilizacji pracy i dochodów.

[źródło: Andrzej Andrysiak, „Dziennik Gazeta Prawna” – red. ].

Określenie ekonomia współdzielenia, „sharing economy”, powszechnie się przyjęło, choć czasem jest naciągane. Ja wolę określenie „patform economy”. Dlaczego? Przy handlu współdzielenia, pierwszy przychodzi na myśl Uber. To platforma, tak, jak serwis randkowy, kojarzy dwie osoby, w tym przypadku kierowcę jak i również pasażera. Co prawda ów kierowca jeździ swoim samochodem, ale nie ma tu współdzielenia. Otrzymuje zapłatę za przewóz, dzieli się prowizją z platformą – Uberem. Taksówkarze też często jeżdżą swymi własnymi samochodami, ale w barwach danej korporacji. Czyli taksówkarz niczego nie „współdzieli”, natomiast kierowca Ubera już tak?

Celnie. Zatem „platform economy”. Wątpliwość pozostaje to samo.

Nie spodziewam się takiego scenariusza. Nie wierzę, żeby rządy oddały całkiem kontrolę nad tak kluczowymi sprawami jak edukacja czy opieka zdrowotna wolnemu rynkowi.

To znaczy ta ekonomia, współdzielenia bądź platformowa, to tylko styl, wygaśnie sama z siebie?

Nie, będzie się nadal rozwijała. Przy czym nie obejmie zasięgiem całej gospodarki, wszystkich dziedzin życia człowieka. Przywołajmy znowu tego Ubera, albo AirBnB. Dla klienta mają tylko plusy. Zmieniają konkretną dziedzinę życia, ale nie całkowite życie. To nie jest żadna przełomowa zmiana gwoli ludzkości. Siedzimy sobie w tej chwili w kawiarni. Pewnie, można stworzyć „domową” kawiarnię, porcjować się przestrzenią domu albo ogrodu, oferować niższe koszty kawy. Ale to ciągle ta sama kawa, to samo siedzenie przy stole, to samo spotykanie się ze znajomymi. A kawiarnie nie znikną.

Część z tych propozycji zniknie. Ekonomia ta demoluje branże, gdzie wejdzie, 1 po drugiej.

Ma na nie olbrzymi wpływ, to prawda. Pojawienie się technologii P2P, serwisu Napster, którego użytkownicy używali na potęgę zdemolowało przemysł muzyczny. Chcąc nie życząc sobie musieli znaleźć nowy środek zarabiania. I znaleźli. Jednakowo będzie w innych branżach. Poza tym to odrzucić do końca prawda, że ekonomia współdzielenia czy platformowa wycina pośredników.

Dotychczasowych pośredników.

Właśnie. "Platform economy" nie tyle wycina pełnomocników, co ich podmienia. Czasami to zupełnie nowe spółki, czasem te istniejące, lecz po ewolucji, dostosowane do nowych zasad. „The New York Times” był pośrednikiem między człowiekiem, an wiadomością, dziś tym pośrednikiem wydaje się być Google, co nie świadczy, że gazeta musi zniknąć. Znalazła na siebie strategia.

Lub istnieje szansa, że technika zniweluje różnice dochodowe przy społeczeństwie, zamiast je pogłębiać?

Nie zdaję sobie sprawę jak w Polsce, lecz w USA od lat 80. XX w. te nierówności tylko rosły. Machiny wykonują część ludzkiej pracy, otwarte granice zwiększają batalię. Ale komu się faktycznie naprawdę powodzi? Ludziom? Nie, powodzi się właścicielom interesu, mają niższe koszty, natomiast wyższe zyski, a luka pomiędzy nimi a najbiedniejszymi rośnie. Tu wkracza rząd, który próbuje to modyfikować. To się może uciec spod kontroli, jasne, lecz nie jest tak fatalnie, jak mogłoby być.

Dr Peter C. Bishop, amerykański wykładowca akademicki, autor książek z dziedziny futurologii. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Zawodowych Futurologów i założycielem strukturze non-profit Teach The Future, którego celem jest organizacja w szkołach zajęć odnośnie futurologii.

PS To jego pierwsza wizyta na terytorium polski. Był zachwycony urokiem Krakowa.

Tagi: futurolog technika Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze istnieją prywatnymi opiniami Użytkowników. Żeby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Przepis i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod spodem adresem https://www.facebook.com/policies

Polecamy

  • Piotr Kuczyński: "Jestem wściekły. Zmieniłem zdanie o likwidacji OFE. Na wciąż gorsze"

  • Jeśli ktoś spóźnił się wraz z złożeniem PIT, może ustrzec się kary. Wystarczy czynny żal

REKLAMY Koniec bloku reklamowego

Afera GetBack

  • Trigon TFI zmienia nazwę po aferze GetBacku

  • Afera GetBacku. Gerda Broker ryzykuje uciec spod topora

  • Afera GetBack. Wydawca Altus TFI usłyszał oryginalne zarzuty

  • Zatrzymano byłego prezesa Idea Agencji bankowej i kilkunastu pracowników. Idzie o aferę GetBack

Notowanie

Czy jest sceptycyzm? 17. Europejski Kongres Sceptyków we Wrocławiu
edytowanie genów - kolejny przełomowy eksperyment

Edytowanie genów - kolejny przełomowy eksperyment

Naukowcy ponownie sięgnęli po "genetyczne nożyce". Jesienią 2016 roku glob obiegła informacja o pierwszym teście techniki edytowania genów na pacjencie chorym dzięki nowotwór. Teraz mamy kolejny przełom – amerykańscy badacze z…

Czytać......
co byłoby, gdyby stopniał lód

Co byłoby, gdyby stopniał lód

Jeśli odrzucić przestaniemy wykorzystywać paliw kopalnych i emitować do atmosfery dwutlenku węgla, to zmiany klimatyczne przyczynią się ostatecznie do roztopienia lodu na biegunach i szczytach gór. Z obliczeń National Geographic wynika…

Czytać......
apple wyprodukuje reality-show dla informatyków aplikacji

Apple wyprodukuje reality-show dla informatyków aplikacji

To będzie trochę dla ludzi marzących o sławie, którą dają systemy telewizyjne i jednocześnie potrafiących tworzyć aplikacje działające np. na iPhone’ach. Apple rozpoczęło właśnie casting do swego pierwszego telewizyjnego reality-show.…

Czytać......
app Store - spada cyfra pobrań aplikacji w oddziale Apple’a

App Store - spada cyfra pobrań aplikacji w oddziale Apple’a

Liczba pobrań z App Store – sklepu Apple’a z aplikacjami – zmalała po raz pierwszy od co najmniej czterech lat, a możliwe, że po raz 1-wszy zupełnie. Za nowe dane odpowiada…

Czytać......